Krótkofalarski życiorys
                  Ryszarda SP4BBU

  Z krótkofalarstwem zetknąłem się w połowie lat 50- tych ub. stulecia. Słuchałem na radiu Pionier w paśmie 40 -metrowym Klemensa SP2BE z Wąbrzeźna. Mieszkałem w tej miejscowości i wkrótce dzięki mojemu ojcu poznałem jedną z legend polskiego krótkofalarstwa. To Klemens wtajemniczał mnie, wówczas ucznia ostatniej klasy licealnej, w tajniki tego pięknego hobby.
    Jako student UMK w Toruniu, w końcu lat pięćdziesiątych ub. stulecia, uczęszczałem do klubu LOK, który znajdował się pod arkadami przy ul. św. Ducha. Tam robiłem nasłuchy stacji na profesjonalnym radioodbiorniku. Poznałem wielu kolegów, w tym m.in Jurka SP2PI i Zbyszka SP2AVE. Podczas czasochłonnych studiów polonistycznych nie miałem zbyt wiele czasu na uprawianie krótkofalarstwa. Okazjonalnie słuchałem stacji w paśmie 80 – metrowym i zawsze podczas wizyt w moim domu rodzinnym odwiedzałem Klemensa SP2BE. Czerpałem z tej skarbnicy wiedzy krótkofalarskiej jaką był ten kolega, róznorodne wiadomości. W 1963 r. przyjechałem na stałe do Olsztyna. Ożeniłem się i zaczałem szukać kontaktu z krótkofalowcami. Wkrótce zacząłem bywać w Zarządzie Wojewódzkim PZK w Olsztynie. Tam pomagałem sortować QSL managerowi Milanowi  SP4AFK karty do wysyłki. Poznałem z czasem wszystkich krótkofalowców z regionu województwa. Nie bylo ich wiele, bo zaledwie kilkanaście osób. Na nabliższych wyborach do władz lokalnych PZK wybrano mnie na QSL managera. Z czasem piastowałem wszystkie funkcje jakie są zarządzie woj. PZK. Byłem  wiceprezesem zarządu i przez dwie kadencje prezesem zarządu wojew. PZK. Zacząłem intensywnie działać społecznie. Moja aktywność została zauważona w ZG PZK i zostałem członkiem ZG PZK w Warszawie. W końcu lat 70 -tych zostałem I wiceprezesm ZG PZK do spraw organizacyjnych. Przez jakis czas podczas przedłużającej sie choroby prezesa byłem p.o prezesa ZG PZK. To dzięki mojej zapobiegliwości u władz państwowych nastąpiło wcześniejsze odblokowanie licencji krótkofalarskich podczas końcówki stanu wojennego.
  Dobrze poznałem sprawy związane z kierowaniem organizacją. Powołalem wieloosobową komisję organiazacyjną, której powierzyłem wiele zadań do realizacji. Zawsze pieczołowicie egzekwowałem wykonanie moich zaleceń. Każdy członek komisji miał nadzór nad jednym z oddziałów i musiał być conajmniej raz w roku w oddziale terenowym (było wówczas 17 województw i tyleż oddziałów), aby na miejscu sprawdzić jak działa lokalny zarząd. Zobowiazałem prezesów ZOW PZK do składania kwartalnych sprawozdań z działalnosci zarządów. W ten sposob wiedziałem czy w terenie jest prowadzona praca społeczna. Jeśli ona kulała, to sam jeździłem do mało aktywnego oddziału i dopingowałem kolegów do pracy. Jeśli nie było zapału, to wymienałem w czasie kadencji dotychczasowy skład osobowy na nowy zarzad, który chciał pracować społecznie. Uważałem, że pozostawienie na wiele lat oddziałów bez jakiejkolwiek kontroli byłoby  skandalicznym niedopatrzeniem. ZG PZK musi wiedzieć jak działają ich jednostki terenowe. Samo zbieranie składek przez  oddziały to za mało żeby powiedziec, że one jakoś tam działają.
  W międzyczasie pełniłem funkcję prezesa Zarządu Wojewódzkiego PZK w Olsztynie. Wszyscy członkowie zarządu otrzymywali ode mnie kwartalne zadania do wykonania. Jeśli ich nie realizowali, to proponowałem im, aby rezygnowali z pracy w zarządzie. Na ich miejsce powoływałem osoby, które chciały działać. Tę metodę, może drastyczną ale skuteczną, stosowałem w firmie której byłem szefem, czyli w Olsztyńskim Wydawnictwie Prasowym. Swym zasięgem obejmowało ono teren północno – wschodniej Polski. Jako dyrektor dużego wydawnictwa miałem sporą siłę przebicia w lokalnych władzach. Dzięki temu mogłem w wielu miastach powiatowych regionu założyć nowe kluby krótkofalowców PZK. Częściowo finansowałem ich działalność. W województwie było kilkanaście firm o profilu eletronicznym. Najczęściej były to zakłady Unitra Unima lub Unitra Cemi. Z takiego zakładu w Ostródzie zdobywałem setki układów scalonych. W Elpanie w Lubawie otrzymywałem wiele kawałków laminatu miedziowanego dla moich radioamatorów. W Bartoszycach (u producenta) zdobywałem przełączniki tzw. isostaty. Z Biskupca przywoziłem setki tranzystorów. W Unitrze w Szczytnie wyprosiłem nieużywane tam przyrządy pomiarowe (starsze modele). Z ZURiTów (zakłady naprawy sprzętu RTV) otrzymywałem kondensatory i oporniki. Kiedyś bedąc w Mifleksie w Kutnie "wycyganiłem " 30 kg kondensatorów styrofleksowych. Dzięki mojej determinacji i zapobiegliwości, zaopatrywałem kluby w potrzebne części i akcesoria. Uważałem że moją rolą prezesa oddziału jest pomaganie klubom, a nie tylko celebrowanie w postaci otwierania drzwi lokalu zarządu i wydawanie kolegom kart QSL. Tak robi do dziś wielu prezesów OT PZK (to wiem z relacji kolegów). Moja pozycja lidera PZK w regionie, jak już wspomniałem, została dostrzeżona. Otrzymałem tzw. srebrną odznakę PZK, a w grudniu 2016 przyznano mi medal braci Odyńców. To ostatnie wysokie wyróżnienie ogranizacyjne przyznano mi za publikacje, które wydałem własnym sumptem. Są to  książki dla krótkofalowców: "Krótkofalarstwo moja pasją", "Wywołanie ogólne" i "Z kart historii krótkofalarstwa". Dodam, że działałem także podczas mojej pracy zawodowej w innych organizacjach. Otrzymałem za to ponad 30 odznaczeń resortowych i państwowych. Mój życiorys zawodowy, społeczny i twórczy jest w polskiej edycji szwajcarskiej encyklopedii pt Who is who" ( Kto jest kim w Polsce). Taki dowód wysokiego uznania w postaci umieszczenia mojego nazwiska i dorobku jeszcze podczas życia w encyklopedii biograficznej, ogromnie mnie satysfakcjonuje.
  Prywatnie nie miałem zbyt wiele czasu na uprawianie krótkofalarstwa. Pracując w dzienniku do południa zbierałem materiały prasowe, a po południami i wieczorami pisałem publikacje. Praca na stanowisku redaktora, a potem dyrektora była wyczerpująca. Dla relaksu i aby nie wyjść z wprawy pisarskiej, napisałem na początku 2017 r. pierwszą w literaturze polskiej powieść sensacyjną, której akcja rozgrywa się w całości w środowisku krótkofalowców. Jest to publikacja pt. "Agent nadaje". Mam nadzieję, że ta książka z żywą akcją wzbudzi zainteresowanie kolegów krótkofalowców. Pokazuje ona m.in. piękno naszego hobby i jest przeznaczona nie tylko dla krótkofalowców, ale także dla szerszego grona czytelników.
                           Opracowanie: Ryszard Reich SP4BBU Olsztyn

   
© SQ2NIA Słupsk 2017